Uwaga!



Powyższa strona może zawierać treści erotyczne, wulgarne lub obraźliwe, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Czy jesteś osobą pełnoletnią i chcesz świadomie i dobrowolnie zapoznać się z treścią powyższej strony?




    Nie     - wybór tej opcji spowoduje opuszczenie strony.

Tak, ale chcę otrzymywać ostrzeżenia - wybór tej opcji spowoduje przejście do strony i kolejne ostrzeżenia w wypadku podobnych stron.

Tak, ale nie chcę otrzymywać ostrzeżeń - wybór tej opcji spowoduje zapamiętanie Twojej zgody dla innych stron i nie będziesz otrzymywać tego ostrzeżenia.

Archiwum 17 lipca 2020


Dno i wodorosty
17 lipca 2020, 23:30

Zacznę od tego,iż nie znajdziecie tu poprawności ortograficzno, gramatycznej. systematyczności, srania tęczą, ochów i achów od tego mam inny wieloletni blog.Ten powolany zostaje do istnienia, gdyż to co mi zalega w duszy powinno z niej w końcu wyleźć i zdechnąć gdzieś na zewnątrz.Niedawno umarł mi brat, sam i to dosłownie.Pieknego pewnego dnia postanowił ,że ma wszystkiego dość, kupił sznurek i cyk.Nie ma był i sie zmył i dupa, dupa, dupaaaaaa. Cholerny egoista, nieistotne co ja czułam, jak się martwiłam, jak funkcjonowałm, kiedy po raz kolejny w telfonie rozbrzmiewał głuchy sygnał nieodebranego połaczenia, kiedy znikneła kropka aktywności na fejsie, kiedy obdzwoniłam znajomych, nieznajomych, wrogów i kumpli.Przyjaciół jako takich nie posiadam a przynajmniej nie mam nikogo kogo mogłabym tymże mianem nazwać.To wszystko nic, betka.Wazne ,że pan hrabia się zebrał w sobie i zawisł. A reszta? Jaka reszta.Samolubny gnojek.Szukam sensu ten durnej śmierci i nie widzę.Wylazł z bagna patologi życia z alkoholikiem w tle, praca, mieszkanie, spokój, samodzielność, wyrownane rachunki.Tabula rasa( niezapisana kartka - dla niewtajemniczonych)Jadę sobie dziś metrem, swetrem, na kocie po kolana w błocie.Jak komu pasuje-jadę .Widzę faceta na oko 70 tka, siwe włosy, zarost szpakowaty, napruty w trzy dupy.Myślę sobie ,że to w sumie dobrze pochowac młodego zaawczasu bo przynajmniej nie skończy jak ten tu, zaszczany, brudny , pijany i upodlony na własne życzenie.I nagle z nikąd wyrasta drugi osobnik.I dokąd go oddać?- zaskauje mnie pytaniem bez sensu. Matko jakieć poprańce.-Niegdzie nie ma miejsc niech pani na niego popatrzy ma 40 lat a ... głos mu sie załamał. Myślę sobie o brachu masz prze...ne z takim balastem.W sumie to zazdroszcze swobody dzielenia się z kimś obcym zawartością swoich emocjonalnych szufladek.Ja swoje tak opancerzyłam,że nie wiem co jest w której kasetce. Za to wiem, że wystarczy jedna niewłasciwa i rozpadnę się na milion kawałeczków.Więc niech leżą i zarastają kurzem.Poszukiwania, których nie było, lekcewazenie ze strony policji, bagatelizowanie, stereotypowośc w myśleniu i działaniu.Ten moment kiedy przyjechali, a ja wiedzialam ,że ten chłopak nad rzeką...Niezręczna systuacja dla policji, kiedy wiesz.Mija piąty miesiąc, nie śpie , widze tą twarz z policyjnego zdjęcia. Morwa mać, umierajcie sobie egoiści popaprani, ale zapamiEtajcie,że nie ma w śmierci nic statecznego, godnego, pięknego.slina w kącikach, niedomnkięte oczy, bezwład, fekalia.To ostatnie zostało mi oszczędzone.Fota nie objeła.Koloejna bezsenna noc.Jak mam zasnąc spokojnie kiedy te głupie mysli ciągle chałasują.Ze zdjęcia do dowodu spoglada na mnie takim spojrzeniem bez uśmiechu.Z szerokim za to bananem siedzi rozparty za zastawionym świątecznie stołem.Czy już wtedy planował takie zakończenie?Czy układał sobie plan? Myślał, udając szczęsliwego?Myśle sobie, czy gdybym od razu go zabrała z tego padołu libacji to by inaczej dziś wygladał mój wieczór?Nie wiem i pewnie nikt tego nie wie. słysze zniecierpliwione kroki w pokoju obok, zirytowane sapnięcia i pochrzakiwania.Noc , światło drogie, rachunki rosna a ta po nocach siedzi.No i morwa mac co?Całe życie dostosowuje się do zbyt wygórowanych oczekiwań.Basta.Od 20 lat jestem mężatką i prawie jak w kawałach ile macie dzieci 6 a ile razy spałas z mężem 6. Ale to historia na inna opowieść , bez happy endu i dzwoneczków.Morwa zaśniedziały.Zaczynają przychodzić listy na które odpowiedź brzmi-adresat zmarł.Te kilka lat pod wspólnym dachem,ta pustka teraz, bezsens.Na pogrzebie rodziców jakoś mniej mi te emocje zagrały. a teraz? Nie pamiętam, kto był, gdzie stał, przed soba widłam tylko metalowa puszkę, dołek w ziemi a w uszach dudniła ,,Cisza"Kiedy pan z domu pogrzebowego wstawił urne do grobu, świat rzucił mnie niemal na kolana, ciężar okropny zgiłą plecy i przygniótł do ziemi, nie ma słów na cierpienie, które czujesz w takiej chwili.Wszystko przestało istnieć.Świat umarł razem z nim i z kawałkiem mojej duszy.Bylismy ostanio zajebistym rodzeństwem,Poznawaliśmy się na nowo a przynajmiej tak mi się wydawało.Czas pokazał,jak płytka była ta znajomośc jak niestabilnie umocowana w słabym charakterze.Tylko czy ja mam prawo go oceniać? Sama ostanio sporo czasu spędzam na forach dla samobójców.I myślę ,że tak może byloby łatwiej.I potem otrząsam się i idę dalej.Dużo tego żła mnie ostanio dotyka, czasem myłsę ,że zbyt wiele jak na jednego osobnika teoretycznie słabszej płci.Nic to położę się, zrzucę okiem co się od wczoraj w światku filmów XXX pozmieniało, relaks i może zasnę.Może dziś morwa mać usnę, bez snów.